.:: ANNA MARIA JOPEK ::. ID.::

PRASA: artykuły i wywiady z AMJ

www.pani.plPotrafię tupnąć nogą
PANI, maj 2006

fotografował: Robert Wolański
wysłuchała: Anna Grużewska

Już nie chce podobać się każdemu. Przyznała sobie prawo do błędów. Dziś Anna Maria Jopek wie, że w każdej chwili może wszystko zacząć od nowa.

Prawo do winy

Na skutek mylnego rozpoznania zostałam zakwalifikowana do grona eterycznych rusałek. Tymczasem ja, kobieta z Adamowego biodra, pełnokrwista, niespokojna istota mam na swoim koncie: serce złamane, szybę rozbitą futbolową piłką, zazdrości, niesubordynacje, myśli nieświęte i nieuświadomiony nadmiar torebek. Bywam aniołem, demonem i Mamą Muminka w jednym. Muszę mieć wolność i prawo do winy żałowanej i tej, której nie pożałuję wcale.

Tego nauczyło mnie 35 lat życia.

Ja, prawdziwa kobieta...
Moja ostatnia płyta "Niebo" jest najbardziej osobista. Kiedy na okładce "Nieba" w malarskim kadrze pokazałam więcej niż dekolt, byli tacy, którzy obrazili się na to, że jestem kobietą z krwi i ciała, a nie tylko elfim głosem. W świecie, gdzie wszyscy pokazali wszystko, okładka "Nieba" wydawała się niewinna. Parę lat temu sama nie dałabym sobie do niej prawa. Dziś jest we mnie zgoda na siebie. Doceniam to, że mam zdrowe ciało, że żyję, jestem, czuję.

Podążam za intuicją, moim wewnętrznym głosem.

Uwielbiam, gdy kobieta jest po prostu kobietą. Często myślę o Kalinie Jędrusik. Jej pojawienie się na ekranie było na tamte czasy nieprzyzwoicie szczere. To, jak żyła, patrzyła, poruszała się i to, jak śpiewała, było rewolucją obyczajową, aktem odwagi. Odwagi bycia innym.

Późno się poznałam

Cały czas poznaję siebie. Jako nastolatka i dwudziestolatka byłam prawdziwym nieszczęściem. Wielkim poczuciem winy niezawinionej, mimo wspierającej miłości z rodzinnego domu. Muzyka stała się moją ucieczką, ale i torturą. Kiedy rozpaczałam nad jakąś złożoną frazą w fudze Bacha, zbyt trudną dla moich rąk, mój tatuś mówił: "Jak ja cię unieszczęśliwiłem dziecko! Powinnaś teraz płakać, żebym kupił ci niebieską sukienkę albo walczyć o późne powroty do domu. A ty siedzisz i rozpaczasz nad Bachem!". Krtań okazała się lepsza dla wyrażania muzyki. Podejmowanie wyborów życiowych rozgrywa się na poziomie tych wielkich i tych błahych. Dopiero teraz wiem, jak ze sobą postępować, jak się malować, jakie kupować buty. Wiem, czego nie znoszę i nigdy nie włożę. Mam swoje ulubione zapachy. Tak strasznie późno się o tym dowiedziałam. Aż nie chce mi się wierzyć, że mogło to trwać tak bardzo długo. Żałuję, że w moim młodzieńczym życiu nigdy nie dałam dojść do głosu intuicji i instynktowi.

Sposób dobry i prosty

Jestem szczęśliwa. Powtarzam to sobie codziennie rano, gdy tylko się obudzę. Los jest dla mnie łaskawy. Nigdy nie zakładam złych scenariuszy. Wielokrotnie zdarzało mi się jedną pesymistyczną myślą uruchamiać kaskadę tragicznych wydarzeń. Wierzę, że my, ludzie, mamy niesłychaną moc sprawczą. Dlatego ganię się za narzekanie i za czarnowidztwo. Nie wolno!

Więcej w kwietniowym numerze PANI. W sprzedaży od 26 kwietnia.

(c) ANNA MARIA JOPEK MUSIC