.:: ANNA MARIA JOPEK ::. ID.::

DYSKOGRAFIA: UPOJENIE


Anna Maria Jopek - upojenie

Upojenie
Warner Music 2002

album otrzymał status PLATYNOWEJ PŁYTY

1. Cichy Zapada Zmrok
2. Przypływ, Odpływ, Oddech Czasu
3. Tam, Gdzie Nie Sięga Wzrok
4. Biel
5. Czarne Słowa
6. Letter From Home
7. Are You Going With Me?
8. Zupełnie Inna Ja
9. Mania Mienia
10. By On Był Tu
11. Upojenie
12. Piosenka Dla Stasia
13. Me Jedyne Niebo
14. Polskie Drogi

Teksty piosenek...



Więcej:

Relacja z koncertu AMJ & PM

Zdjęcia z koncertu

Pat & AMJ - zdjęcia z próby przed koncertem

PAT, AMJ & MK w Studio - zdjęcia

O płycie...

WYWIAD Z AMJ O UPOJENIU

SINGLE:

Tam, gdzie nie sięga wzrok

Tam, gdzie nie sięga wzrok

Mania Mienia

Mania Mienia


TELEDYSK:

Tam, gdzie nie sięga wzrok - teledysk

Tam, gdzie nie sięga wzrok

W UPOJENIU

"To trzydzieści sekund najpiękniejszej muzyki jaką słyszałem od wielu, wielu miesięcy" - tymi słowami zareagował na fragment nowej piosenki Anny Marii Jopek czternastokrotny laureat nagrody Grammy, doktor honoris causa wielu uczelni, innowator, kompozytor, gitarzysta. Jeden z najważniejszych artystów naszych czasów - Pat Metheny.

"Pat jest jakby współczesnym wcieleniem Mozarta" - rewanżuje się AMJ. "Niezwykłym łącznikiem między tym, co w muzyce najbardziej wyrafinowane, twórcze, odważne - tym, co komunikatywne, przejrzyste, po prostu piękne."

O współpracy obojga muzyków mówiło się już od półtora roku, kiedy po raz pierwszy spotkali się na festiwalu w norweskim Molde. Szef repertuarowy polskiej filii Warner Brothers, Jacek Żurawski urzeczywistnił marzenie, o którym AMJ i jej partner w życiu i muzyce - Marcin Kydryński myśleli przez kilkanaście lat.


PM & AMJ słuchają pierwszej wersji utworu Biel

"Jeszcze w 1998 roku, kiedy kończyłem współpracę z Jazz Jamboree" - wspomina Marcin Kydryński, producent nowego projektu - "wysłałem propozycję wspólnego nagrania Ani z Patem do jego agentów. Po kilku tygodniach otrzymałem uprzejmą odmowę. Cała ta historia uczy nas, że trzeba marzyć, że nie wolno się poddać ani na chwilę."

W Molde Żurawski, wijąc się w gąszczu telefonicznych rozmów z agentami z Bostonu, Los Angeles i Warszawy przedstawił Patowi ofertę współpracy.
"Chętnie, świetna myśl. Uwielbiam polską publiczność. To specjalne miejsce, odkąd przyjechałem tam po raz pierwszy w 1985 roku. Znam z klubów polskich muzyków. Płyty 'Any' są znakomite. Zróbmy to. Tylko kiedy?" - zastanawiał się Pat Metheny po wysłuchaniu albumu AMJ Barefoot, na chwilę przed premierą własnej płyty Speaking of Now i trasą koncertową po całym świecie.

Przygotowania organizacyjne i prawne trwały ponad rok. Koncerty Pat Metheny Group w maju w Polsce stały się kolejną szansą do spotkań i dyskusji. Wtedy też to właśnie AMJ wręczyła Patowi Platynową Płytę za sprzedaż Speaking of Now. W środowisku pogłoski o niezwykłym nagraniu gęstniały z dnia na dzień.


Zabawne harmonie Cichego zmroku

W radiowej Trójce Pat powiedział wówczas po raz pierwszy o prawdopodobnym projekcie "with a Polish connection". Powiedział, pojechał a pracę kontynuowano dzień i noc, ze względu na różnicę czasu między biurem Pata a warszawskim Warnerem. Daty zmieniały się, rezerwacje biletów lotniczych czyniono i odwoływano.

W tym czasie AMJ i Marcin Kydryński pracowali już nad samą muzyką. Zaprosili aranżerów, z którymi pracowali przy poprzednich projektach: Mateusza i Marcina Pospieszalskich, pianistę z zespołu AMJ Pawła "Bzima" Zareckiego. Zaczęli w studiu Bzima "Pueblo People" przygotowywać szkice. Komponowali nową muzykę. Namówili poetów, swoich stałych współpracowników jeszcze z czasów "Ale Jestem": Magdę Czapińską i Andrzeja Poniedzielskiego do napisania tekstów do muzyki Pata Metheny. Telefon do Leszka Możdżera, drugi do Darka Oleszkiewicza w Los Angeles: "Gramy z Patem!" - "jesteśmy!" - odpowiedzieli natychmiast. Skład podstawowy uzupełnił niebawem i Cezary Konrad, perkusista z którym AMJ nie rozstaje się od dnia swych pierwszych nagrań w 1996 roku.

Przez cały ten czas Marcin Kydryński wymieniał maile z Patem Metheny. - "Dyskutowaliśmy sam pomysł, wybór utworów, ewentualne zmiany tonacji, dobór gitar...to było niebywałe. Pat od 1983 roku, od utworu "Lonely Woman" na płycie "Rejoicing" był moim największym mistrzem, muzycznym bogiem. W liceum jeszcze przytulaliśmy się do naszych pierwszych narzeczonych w rytm muzyki z filmu "Falcon and the Snowman". Spotykaliśmy się każdej środy, by w radiowej Dwójce posłuchać audycji Tomasza Szachowskiego, który prezentował dyskografię Pata...aż tu nagle! Do czego to w życiu dochodzi!"


Trzecia nad ranem. Kwestia czasu w Are you going with me

Pomysł na płytę był prosty: Anna Maria Jopek i najwybitniejsi polscy muzycy składają hołd muzyce Pata Metheny. W połowie są to jego kompozycje z powstałymi do nich polskimi tekstami. W części utwory napisane specjalnie na tę płytę, inspirowane twórczością Pata. Do tego klasyki polskiej muzyki filmowej, fragmenty sztuki ludowej. W połowie przygotowane wcześniej, w połowie współtworzone przez samego mistrza na żywo w studiu, w jego języku harmonicznym, w tempach przez niego wybranych, w formach jego zdaniem najwłaściwszych.

Realizuje Tadeusz Mieczkowski. Ukochany realizator Marcina jeszcze z czasów "More Love" Henryka Miśkiewicza. Z Anią pracował od "Szeptem". Ten sam o którym światowa prasa pisała po premierze "Barefoot": "Już samo brzmienie tej niezwykłej płyty stawia ją w jednym rzędzie z najlepszymi."


Tadeusz Mieczkowski i PM

Pat Metheny ląduje na Okęciu przed 10 rano, w poniedziałek, 7 października. Wraz z nim Carolyn Chrzan, która od czasów płyty "First Circle" jest jego osobistą asystentką, technikiem gitarowym, przyjacielem, a czasem nawet opiekunką jego dzieci. Pat przywozi osiem gitar, w niewyobrażalnie zniszczonych futerałach, oblepionych symbolami najbardziej egzotycznych linii lotniczych świata. Bezcenne dzieła lutnicze autorstwa Lindy Manzer z Toronto nie mają łatwego życia. Tylko słynna 42 strunowa pikasso śpi w metalowym futerale. Pozostałe, kiedy już dojeżdżają do studia, walają się po kątach jak przypadkowe kawałki drewna. Odrapane, popękane, zmęczone. "Nie znoszę wypieszczonych, nowych, czystych gitar..." - powie potem Pat podczas sesji. Jedzie do hotelu Sheraton, gdzie śpi dwie godziny, by natychmiast stawić się w studiach na Woronicza na pierwsze wywiady, zapowiadające projekt. Do S4, gdzie mają odbyć się nagrania, wchodzi około 17.00, by właściwie nie opuścić go aż do sobotniego popołudnia.


Caroline Chrzan stroi pikasso

"I assure you, it's gonna be JUST FINE." zapewnia Pat Marcina, który jest wyraźnie w stanie przedzawałowym. Zbierają się przy fortepianie, gdzie Leszek Możdżer przegrywa kolejno nowe, nieznane Patowi piosenki.

"Great, beautiful harmonies, this is nice, yes, cool" - komentuje Pat, częściowo by dodać otuchy lekko spiętym muzykom, ale przede wszystkim z autentycznego entuzjazmu. Powie kilka dni później: "Nigdy wcześniej nie spotkałem się z taką atencją wobec tej niewielkiej niszy, jaką zajmuje moja muzyka. Przygotowanie projektu było tak drobiazgowe, czułe, z taką dbałością o detal, że prawdę mówiąc - to jeden z najpiękniejszych komplementów, jakich doświadczyłem w życiu."

Nagrania na żywo zajmują niespełna trzy dni. W tym czasie Pat podchodzi kolejno do każdego utworu, dyskutuje z Marcinem dobór instrumentów, omawia z Anią formę, umiejscawia partię solową. - Znakomicie rozumie się z Leszkiem, Darkiem i Cezarym. Nie używa żadnych wzmacniaczy. Wszystkie jego gitary dają sygnał bezpośredni wprost w konsoletę. Niektóre mają wbudowane mikrofony. Innym Tadeusz dostawia własne mikrofony stacjonarne, ale 80% brzmienia to linia. Audiofile zakochani w "Beyond the Missouri Sky" złapaliby się za głowę.

Nagrywają z reguły dwa lub trzy razy każdą piosenkę. Następnie Pat przygotowuje sobie całą formę utworu na kartkach papieru, dzieli je na trzy części i kolejne notuje uwagi i każdym fragmencie każdej wersji. Czasami montuje ostatecznego "mastera" z kilku wersji, czasem decyduje się na jedną, która ma najlepszą energię. I wówczas, kiedy wszyscy myślą, że oto nastąpił szczęśliwy koniec, faktycznie praca dopiero się zaczyna. Każda nuta musi być na właściwym miejscu, poparta myślą. Żadnego ślizgania się po powierzchni, tylko esencja.

W "So May It Secretly Begin" Pat gra pasaż tak szybki, że "Taniec z Szablami" wydawałby się largo. "Ted, zmienię tu tę jedną nutę, tu tę frazę, te dwie nuty obniż mi o cały ton, tę o półton i przesuń o dwadzieścia pięć milisekund do przodu...tylko wtedy ta fraza ma sens w tej harmonii"


Kącik Pata. Od lewej: syntezator gitarowy Roland, Manzer Classical, Manzer Steel,
Manzer Soprano, Ibanez Pat Metheny Protype.

Słuchając wersji "Another Life" Pat w kulminacji aż podskakuje na fotelu: "kto tu zagrał As? - pyta już bez uśmiechu a dreszcz grozy przebiega wszystkim po plecach. Pat w gęstwinie ścieżek komputerowych odnajduje tę jedną jego zdaniem niepotrzebną nutę. Tadeusz Mieczkowski przeciera oczy a przede wszystkim uszy ze zdumienia: NIGDY nie spotkałem takiego geniusza, który jednocześnie byłby TAK PRACOWITY, gdzie każde bezsprzeczne osiągnięcie w muzyce byłoby poparte nie tylko fenomenalnym talentem, ale też TAKĄ świadomością, TAKĄ pracą."

Pierwszego dnia, gdy Pat jest otumaniony jetlagiem (trzy dni wcześniej grał w Taipei, potem był w Nowym Jorku), nagrania trwają do trzeciej nad ranem. Każdego następnego dnia do czwartej i dłużej.

"Kiedy myśleliśmy, że widzieliśmy już wszystko" - mówi AMJ - "Pat zagrał przepiękne solo na Rolandzie, dramatyczne, porywające. ' To nienajgorsze' podsumował wychodząc ze swojej norki, więc byłam pewna, że moje ukochane solo zostanie. Wtedy Pat spytał się Leszka: ' ty chyba niezły jesteś w szybkiej transkrypcji. Bądź tak kochany i spisz mi to całe solo'. Dla Leszka było to prawdziwe wyzwanie. Pat potem grał niektóre fragmenty od nowa, odrobinę inaczej frazując, prowadząc do niezauważalnie odmiennych kulminacji...w życiu nawet nie słyszeliśmy o takiej pracy!"

"Wygłodniali, zmęczeni, śpiący ale szczęśliwi, czwartego dnia, po piętnastu godzinach nagrań marzyliśmy o żurku z jajkiem. - wspomina Tadeusz Mieczkowski. - Kto spyta Pata? Chyba Marcin się ostatecznie odważył. -Idźcie, jedzcie, - mówi Pat - "ja w tym czasie trochę poćwiczę."

"Muszę przyznać, że kiedy Pat grał moją muzykę - popłakałem się nad konsoletą w reżyserce - mówi Marcin Kydryński. Nigdy nie sądziłem, że dożyję takiego dnia."

Marcin napisał na ten projekt kilka piosenek, z których wraz z Anią wybrali dwie. Są też dwa utwory samej AMJ: "Niejako naturalnym wyborem było "Upojenie", oryginalnie inspirowane utworem Pata i Lyle'a Maysa "Au Lait" z płyty "Offramp". I napisałam jeszcze taką ludową piosenkę z dziwnym, nieregularnym bridgem, którą wyrzuciłam, mówiąc, że to gniot. Marcin jednak lubił ją od razu i wyciągnął z kosza. Tak, na tym głównie polega jego produkowanie płyty, na szperaniu w koszu!"


MK gra Piosenkę dla Stasia na Soprano

"Pat słuchał tej piosenki z zamkniętymi oczami i przy każdym zaskakującym zwrocie melodycznym: ' że kochasz...' , 'zamarzniesz...', ' zapłacze... 'czy 'już nie przyśnisz mu się wcale..." uśmiechał się i jakby z niedowierzaniem kiwał głową. - Wspomina Marcin. To o drugiej części tej właśnie piosenki Pat powiedział, że nie może się z niej otrząsnąć, że to najpiękniejsza muzyka, jaką słyszał od dawna."

"To co kocham w tym niezwykłym utworze to jego oryginalność, jego nieregularność, nieprzewidywalność - mówi Pat Metheny w prywatnej rozmowie. "Ania jest cudownie oryginalna, jak na przykład Bjork. Tylko że do tego Ania jest jeszcze tak kompletnym muzykiem."

Jasnosłyszenie. Nienasycenie. Upojenie. Trzy tytuły płyt. Trzy etapy w muzyce AMJ. Ufność, otwartość na dźwięk, zachłanność, niespełnienie... aż wreszcie, upojenie. Najwyższy wymiar muzycznego szczęścia. Spełnienie. Najsilniejsza przyjemność, jaką, jak pisał Miles Davis, można przeżyć w ubraniu... "Upojenie". Słynna, intymna bossa nova, którą AMJ napisała przed niespełna dwoma laty na płytę Michała Żebrowskiego, do poezji Stanisława Grochowiaka. Kto wie, czy nie jeden z najpiękniejszych erotyków w historii polskiej piosenki. Dziś uzyskuje nową jakość w spotkaniu z jednym z największych muzyków improwizujących naszych czasów.



AMJ gra dla Pata Czarne słowa

Projekt plastyczny Marcin powierzył tym razem Piotrowi Dumale: "To wielki zaszczyt, przejmująca chwila móc poznać tego fenomenalnego twórcę, pracować z nim w jego studio, szukać kadrów, dyskutować projekt okładki - mówi Marcin. Oboje z Anią uwielbialiśmy jego genialne animowane filmy: Kafkę, Zbrodnię i Karę... Co za honor, że Piotr Dumała, obecnie profesor na uniwersytecie Harvarda, zgodził się pochylić na chwilę " nad naszą muzyką..."

Pat Metheny wyjeżdżając, zgodził się jeszcze na kilka zdań dla prasy. "Czy ta płyta, Pańskim zdaniem pomoże Ani w karierze zagranicą?" - takie pytanie padło podczas pierwszego wspólnego spotkania z dziennikarzami. Metheny odpowiedział: "Ani zależy na samej muzyce. Ja to słyszę, ja to czuję. Tu jesteśmy podobni. Dlatego właśnie z nią zdecydowałem się po raz pierwszy w życiu na takie przedsięwzięcie. Ona i ja - niech mi Państwo wierzą - staramy się po prostu dobrze brzmieć. Szukać muzyki. Reszta jest w waszych rękach."

"To spotkanie jest moim największym spełnieniem - mówi AMJ. Co to znaczy: 'kariera'? Co to znaczy : 'sukces'? Ja nie jestem nawet w stanie pomyśleć o większym szczęściu, o silniejszym potwierdzeniu racji mojego istnienia w muzyce. Dla jednych będzie to szał nastolatek w Madison Square Garden. Dla innych: sto milionów sprzedanych egzemplarzy muzyki tanecznej w byłych republikach Związku Radzieckiego. Dla mnie - wspólny projekt z Patem Metheny. To nagranie nie jest środkiem do celu. jest celem. Jest ostatecznym upojeniem."

"Jeśli cokolwiek mnie martwi - dodaje Marcin Kydryński - to komentarze, jakoby była to najdroższa płyta w polskiej fonografii. Najdroższa mojemu sercu - owszem, tak. W jakimkolwiek innym sensie jest to po pierwsze informacja odległa od prawdy. A po drugie, najistotniejsze, że chodzi nam całkiem o co innego. O wagę przedsięwzięcia, o emocję muzyki, o przeżycie, które dla polskich artystów zaangażowanych w projekt jest, nie zawaham się powiedzieć - pokoleniowe. Mam nadzieję, że ta muzyka spodoba się wrażliwym słuchaczom, ale jeśli nie, to ważne, aby pamiętali, że nie podoba im się za znacznie mniejsze pieniądze, niż otrzymał każdy z naszych piłkarzy za swoją postawę na ostatnich mistrzostwach świata. Czy to może jakoś przemówi do tych dziennikarzy, którzy każdy dźwięk chętnie przeliczą na gotówkę?"


Praca nad środkową częścią Czarnych słów

"To wszystko razem jest bez znaczenia. Jestem najszczęśliwszą osobą na świecie" - podsumowuje Anna Maria Jopek.

"Do zobaczenia 9 grudnia na koncercie" - żegna się Pat. Odlatuje do Nowego Jorku na serię koncertów w hołdzie dla Roya Haynesa, w Lincoln Center. Chwilę potem zaczyna kolejną "nogę" światowej trasy S.O.N - tym razem znów po Ameryce Północnej.

"I'll be right back" - uśmiecha się tym swoim cudownym uśmiechem disneyowskiego bobra i znika za stanowiskami odprawy paszportowej.

Anna, Marcin i Tadeusz wracają do studia.

My czekamy na muzykę.

(c) ANNA MARIA JOPEK MUSIC